Najnowsze wpisy, strona 1


Po przerwie
Autor: samotnosc-1
01 września 2008, 13:42

Raju, jak ja tu dłuuuuuuuuuuugo nie pisałam!!

 

W piątek spała i mnie K. Jej nocowanie u mnie było przykrywką dla tego żeby mogła iść na jakąś tam impreze organizowaną przez chłopaków z nasze j byłej klasy. Miała tam pójść o 18.00 i przyjsć przenocować u mnie około północy. I wszystko się zgadzało, była punktualna z tym, że nie przyszła o włąsnych nogach... chyba rozumiecei... ale nie jestem na nią jakoś zła, że mi ten kłopot robiła... zależało Jej żeby tam iść... od czego się ma przecież koleżanki... ja w sumie rozważałam też mozłiwość taką, ale nie sądziłam, że ona się naprawdę ziści... ale cóż nic strasznego się nie stało!! A K. ma nauczkę i zna teraz granice, bo jeszcze jak Ją przyprowadzili mówiła, że nigdy więcej i później ranotak samo.

 

Poza tym chyba we wtorek mieliśmy spotkanie starej klasy... Przyszła przeszło połowa klasy, oszywiście nie obeszło się bez procentów, ale ja nie piłam, odmówiłam. Jak się spotkaliśmy na plaży to po pewnym  czasie zauważyłyśmy, że niedaleko nas siedzi jeszcze jedna nasza koleżanka z klasy, ale z jakimś chłopakiem. Oczywiście nasza klasa jak to nasza klasa zaczęła do Niej wołać, później dzwonić i w ogóle się podniecać,  że Ona tam z chłopakiem siedzi, bo Ona niezbyt zadbana chodzi i jest trochę przy kości, ale przecież to wcale nie znaczy, zenie może mieć chłopaka!! No i w końcu wszyscy podeszli do Niej i tego chłopaka co było wielce nie fair wobec Niej ale nic...

 

Dalej to w czwartek miałam iść z K. i bliźniaczkami na karaoke i na imprezę do kolegi... K. niestety nie mogła iść, a jak się o tym dowiedziały bliźniaczki to z góry założyły, że ja też nie pójdę, pewnie nawet nie chciały, żebym szła i poszły beze mnie!! A ja chciałam iść!! ale się wkurzyłam wtedy!! jak mnie nosiło!!  wrrr

Wygrana bitwa ;)
Autor: samotnosc-1
22 sierpnia 2008, 15:45

Udało mi się!!!!! Ufffffffffffffff... Już myślałam, że tyle pisania pójdzie na marne!!! Trochę jest spóźniona, ale to nic!

 

 Tylko teraz żeby ktoś to jeszcze przeczytał...

 

Życzę powodzenia :)

No to udało się
Autor: samotnosc-1
22 sierpnia 2008, 15:44

W końcu mam "chwilkę intymności" i mogę tutaj trochę popisać.

A że mam o czym to ta notka może być troszkę długa :P

 

To tak:

W czwartek (14.08) po 20.00 miałam z K., Bliźniaczkami, ich bratem i kuzynką i kilkoma chłopakami iśc na karaoke. Byłyśmy już z K. u Bliźniaczek, a tu ich brat mówi, żebyśmy już szły, a on, kuzynka i chłopaki dojdą. Nie chciałyśmy się na to zgodzić to powiedzieli, że idą jeszcze na plażę. Poszli tam, a my też tylko z innej strony, ale zrezygnowałyśmy tuż przed plaż i postanowiłyśmy, że pójdziemy się pokręcić po mieście, a na karaoke najwyżej wstąpimy później. I tak idziemy, a tu słyszę, że ktoś z tyłu na nas trąbi, my się nie odwracamy, zaczął ten ktoś jechać za nami powoli samochodem, my się nie odwracamy, w końcu nas wymija i się okazało, że to był brat bliźniaczek, ich kuzynka i chłopacy!!! No fajnie nas zostawili, a sami jadą sobie samochodem!!! Dzięki!!!

Tak więc postanowiłyśmy się dobrze bawić bez nich!!

Poszłyśmy do centrum, trochę połaziłyśmy trochę, zagadałyśmy do żuli, żeby nam wino kupili i kupili. Jedna butelka na cztery to nie tak dużo, więc się nie martwcie. Ja nie piłam, stwierdziłam, że jeśli tego nie lubię to nie będę w siebie wmuszała, "bo inni piją", mimo że zazwyczaj lubię też na posmakę wypić, ale się nie skusiłam tym razem, dzięki czemu w ogóle sprawdziłam, czy umiem jeszcze odmówić i wynik pozytywny :)

Trochę się pokręciłyśmy, dosłownie POKRĘCIŁYŚMY na minirampie. Spróbujcie sami: załóżcie ręce na kark , schylcie się tak, że głowę będziecie mięli przy brzuchu, zamknijcie oczy i pokręćcie się wokół własnej osi 10 razy. Tylko róbcie to lepiej na miękkim terenie bez żadnych przeszkód w promieniu 4 metrów :) Mówię Wam fajnie się potem kręci w głowie :D K. za piewszym razem omal ze schodów nie spadła, ale się zatrzymała na barierce.

Potem poszłyśmy pod kościół i tam też się kręciłyśmy, tyle że tam było bezpieczniej, bo była trawa, a nie zement  i nie groziło to zleceniem ze schodów. I tak się wygłupiałyśmy, gdy przeszli obok chodnikiem jacyś ludzie. Było ciemno, szczególnie tam, gdzie się kręciłyśmy, więc nas słabo było widać. I oni do nas uła, uła, ja im odpowiedziałam tym samym, to oni do siebie "Hej, tam są dziewczyny czy chłopacy?" i podeszli do nas, sprawdzić :P No i się okazało, że to była nasza jedna koleżanka z mojej młodszej siostry klasy z trzema kolegami. Akurat jak podeszli to siedziałyśmy na murku, że tak powiem. Ja byłam jakaś taka nie wiem, nieobecna? Bo tak siedzę, się im przyglądam, coś powiem, a tu słyszę K. wypowiada swoje imię, patrzę jakaś ręka przede mną. Tak się skapnęłam o co chodzi i uścisnęłam tą dłoń i mówię "Hania." i potem jeszcze dwa razy, ale nawet nie wiedziałam czyje to dłonie. Potem chłopacy zauważyli moją kurtkę rzuconą za mną to ją wzięli i zaczęli przymierzać... nie muszę chyba pisać jak wyglądali w kurtce o rozmiarze 34? Ruszyć się nawet nie mogli xD Wzięli też bluze jednej z Bliźniaczek (ona była o wiele większa od mojej kurtki) i zaczęli tak w nich paradować. Potem jeden zauważył moją torebkę stojącą na ziemi "O, torebka!" i wziął ją do kompletu z bluzą i mówi, że jest Tinki Winki (nie wiem jak to się pisze, nie oglądam Teletubisi:)). Odstawił torebkę i po chwili następny kolega "O, torebka!"  i teraz on odstawił rewię mody. Trzeci tak samo, a każdy jakby nie wiedział, że poprzedni zrobił to samo :P

Trochę z nii pogadałyśmy i powiedizałyśmy, że my idziemy na plażę to ta koleżanka z mojej siostry klasy i jeden chłopak powiedieli, że idą z nami. Nawet nie musiałam nieść torebki, bo on mi wziął i  całą drogę tak dla jaj niósł :P

Od razu było widać, że ta dziewczyna coś do niego ma. Nie wiedziałam co tam między nimi jest.

Na plaży posiedzieliśmy trochę na mostach, pogadaliśmy, kolega się wykąpał, choć nawet nie miał ręcznika. Potem Bliźniaczki musiały już iść, K. poszła z nimi a ja zostałam. Nie wiedziałam czy iść czy zostać, bo jednak z kolegą znałam się tylko od jakiejś półtora godziny, a koleżanka nie byłam pewna czy mnie lubi, zresztą nie wiedizałam co tam między nimi jest, ale byłam tego na 100 % pewna, że jak pójdę to bedę później żałować, więc zostałam. Na początku kolega powiedział, zębym koło niego usiadła, bo mu zimno bo w koncu się kąpał, a była 1.00 w nocy. Z drugiej strony sidziała koło niego koleżanka, więc ja też usiadłam. Gadaliśmy, gadaliśmy. Koleżanka położyła koledze na brzuchu głowę. Gadaliśmy. Kolega zasugerował mi, żebym też położyła na nim głowę, bo mu "w prawą pierś zimno". No z ociąganiem to zrobiłam , bo hmmm dalej nie byłam pewna co ta koleżanka ma do niego i zresztą przecież znałam go dopiero od jakiś dwóch godzin... ale stwierdziłam, że jezeli ona leży to ja tez się położę.

I tak gadamy dalej i gadamy. Fajna atmosfera, czułam się jakbym się z nimi wieki znała, ale póżniej jak w domu analizowałam tą rozmowę to coś mi nie dawało spokoju, więc chcę się Was zapytać o zdanie w tej sprawie: co to znaczy jak chłopak siedząc z dziewczyną, którą najwyraźniej dobrze zna i taką kltórą dopiero co poznał, opowiada o tym że go dziewczyny rzucają i nie wie co z nim jest nie tak i że on siebie nie lubi, uważa że ma za duża mięsni brzucha, bo go one pogrubiają, jeżeli tak naprawdę (moim zdaaniem) jest fajnie zbudowany?? Ja doszłam tylko do tego wniosku, że może chciał sobie komplementów posłuchać albo oceny kogoś z "zewnątrz"?

Wtedy jak gadaliśmy ja mu szczerze powiedziałam, że gdyby nie było ciemno i bym mu się przyjrzała to bym mu powiedziała, co na w wyglądzie fajnego. Bo prawdą jest, ża ja praktycznie wtedy nie wiedziałąm nawet jak on na twarzy wygląda, a jak jest zbudowany to tylko z tyłu widziałam, bo szłam za nim całą drogę na plażę.

No i w końcu oni stwierdzili, że już będą szli na chatę - ja z plaży do domu miałam 5 minut, ona może tak z półtora kilometra, a on musiał lecieć na drugi koniec miasta czyli jakieś 6 km. No i jak wstaliśmy, ona go objęła w pasie, a on jej położył rękę na ramieniu. Ja szłam z jego drugiej strony to (o dziwo) mnie też położył rękę na ramieniu, ale ja go nie objęłam, chociaż chciałam, ale stwierdziłam, że wystarczy ze ona go trzyma. A jeszcze w między czasie podczas rozmowy wydedukowałam, że oni nie są parą tylko co najwyżej dobrymi przyjaciółmi, ale ona coś więcej do niego ma. No i tak stwierdziłam, że ich awałek odprowadzę, bo mi się do domu nie spieszyło. I tak w między czasie oni się założyli o to czy tamtego wieczoru jej siostra się z kims całowała czy nie...

Nieudana próba
Autor: samotnosc-1
22 sierpnia 2008, 15:41

Kurczę!!!!!!!!!!!!!

Ostatnio oprócz tej krótkiej notki napisałam jeszcze taką długaśną, ale mi jej nie wyświetla na blogu!!! a w liście notek ją mam!!!!

 

Spróbuję ją skopiować i jeszcze raz zapisać czy coś...

Dostrzeż promyk słońca w kropelce wody
Autor: samotnosc-1
19 sierpnia 2008, 12:32

W piątek pojechaliśmy na kawę do wujostwa... Oj jakie pyszne placki ciocia kupiła i zrobiła!! Niebo w gębie Tongue out I trochę sobie z rodzinką pogadałam, obejrzałam, jak Majewski otrzymuje złoto w pchnięciu kulą... Och jak pięknie jest usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego wybrzmiewającego na olimpijskim stadionie. I jak się ten Majewski cieszył!!! Jak dziecko Wink ale szczerze mówiąc moim zdaniem to tak zdeklasował rywali, że szok i nie bez powodu się cieszył, bo to w końcu złoto olimpijskie!

 

Po za tym wczoraj byłam z K. w plenerze robić zdjęcia tak sobie i na konkurs "Piękno naszego regionu" czy coś w tym stylu. Niestety K. się rozładowały baterie w aparacie, a ja choć pomyślałam o tym o wzięłam dla siebie zapasowe to nie mogłam jej ich pożyczyć, bo mi się 5 minut potem rozładoławy moje, a poza tym jej były potrzebne cztery a mi tylko dwie więc więcej nie miałam... Ale niektóre zdjęcia na prawdę cudne wyszły.Laughing

 

Tak po za tematem to wielu jest chłopaków(takich poniżej dwudziestki), którzy tak bez okazji dają dziewczynie kwiaty?  Undecided

Chwila wytchnienia
Autor: samotnosc-1
19 sierpnia 2008, 11:05

W końcu mam "chwilkę intymności" i mogę tutaj trochę popisać.

A że mam o czym to ta notka może być troszkę długa :P

 

To tak:

W czwartek (14.08) po 20.00 miałam z K., Bliźniaczkami, ich bratem i kuzynką i kilkoma chłopakami iśc na karaoke. Byłyśmy już z K. u Bliźniaczek, a tu ich brat mówi, żebyśmy już szły, a on, kuzynka i chłopaki dojdą. Nie chciałyśmy się na to zgodzić to powiedzieli, że idą jeszcze na plażę. Poszli tam, a my też tylko z innej strony, ale zrezygnowałyśmy tuż przed plaż i postanowiłyśmy, że pójdziemy się pokręcić po mieście, a na karaoke najwyżej wstąpimy później. I tak idziemy, a tu słyszę, że ktoś z tyłu na nas trąbi, my się nie odwracamy, zaczął ten ktoś jechać za nami powoli samochodem, my się nie odwracamy, w końcu nas wymija i się okazało, że to był brat bliźniaczek, ich kuzynka i chłopacy!!! No fajnie nas zostawili, a sami jadą sobie samochodem!!! Dzięki!!!

Tak więc postanowiłyśmy się dobrze bawić bez nich!!

Poszłyśmy do centrum, trochę połaziłyśmy trochę, zagadałyśmy do żuli, żeby nam wino kupili i kupili. Jedna butelka na cztery to nie tak dużo, więc się nie martwcie. Ja nie piłam, stwierdziłam, że jeśli tego nie lubię to nie będę w siebie wmuszała, "bo inni piją", mimo że zazwyczaj lubię też na posmakę wypić, ale się nie skusiłam tym razem, dzięki czemu w ogóle sprawdziłam, czy umiem jeszcze odmówić i wynik pozytywny :)

Trochę się pokręciłyśmy, dosłownie POKRĘCIŁYŚMY na minirampie. Spróbujcie sami: załóżcie ręce na kark , schylcie się tak, że głowę będziecie mięli przy brzuchu, zamknijcie oczy i pokręćcie się wokół własnej osi 10 razy. Tylko róbcie to lepiej na miękkim terenie bez żadnych przeszkód w promieniu 4 metrów :) Mówię Wam fajnie się potem kręci w głowie :D K. za piewszym razem omal ze schodów nie spadła, ale się zatrzymała na barierce.

Potem poszłyśmy pod kościół i tam też się kręciłyśmy, tyle że tam było bezpieczniej, bo była trawa, a nie zement  i nie groziło to zleceniem ze schodów. I tak się wygłupiałyśmy, gdy przeszli obok chodnikiem jacyś ludzie. Było ciemno, szczególnie tam, gdzie się kręciłyśmy, więc nas słabo było widać. I oni do nas uła, uła, ja im odpowiedziałam tym samym, to oni do siebie "Hej, tam są dziewczyny czy chłopacy?" i podeszli do nas, sprawdzić :P No i się okazało, że to była nasza jedna koleżanka z mojej młodszej siostry klasy z trzema kolegami. Akurat jak podeszli to siedziałyśmy na murku, że tak powiem. Ja byłam jakaś taka nie wiem, nieobecna? Bo tak siedzę, się im przyglądam, coś powiem, a tu słyszę K. wypowiada swoje imię, patrzę jakaś ręka przede mną. Tak się skapnęłam o co chodzi i uścisnęłam tą dłoń i mówię "Hania." i potem jeszcze dwa razy, ale nawet nie wiedziałam czyje to dłonie. Potem chłopacy zauważyli moją kurtkę rzuconą za mną to ją wzięli i zaczęli przymierzać... nie muszę chyba pisać jak wyglądali w kurtce o rozmiarze 34? Ruszyć się nawet nie mogli xD Wzięli też bluze jednej z Bliźniaczek (ona była o wiele większa od mojej kurtki) i zaczęli tak w nich paradować. Potem jeden zauważył moją torebkę stojącą na ziemi "O, torebka!" i wziął ją do kompletu z bluzą i mówi, że jest Tinki Winki (nie wiem jak to się pisze, nie oglądam Teletubisi:)). Odstawił torebkę i po chwili następny kolega "O, torebka!"  i teraz on odstawił rewię mody. Trzeci tak samo, a każdy jakby nie wiedział, że poprzedni zrobił to samo :P

Trochę z nii pogadałyśmy i powiedizałyśmy, że my idziemy na plażę to ta koleżanka z mojej siostry klasy i jeden chłopak powiedieli, że idą z nami. Nawet nie musiałam nieść torebki, bo on mi wziął i  całą drogę tak dla jaj niósł :P

Od razu było widać, że ta dziewczyna coś do niego ma. Nie wiedziałam co tam między nimi jest.

Na plaży posiedzieliśmy trochę na mostach, pogadaliśmy, kolega się wykąpał, choć nawet nie miał ręcznika. Potem Bliźniaczki musiały już iść, K. poszła z nimi a ja zostałam. Nie wiedziałam czy iść czy zostać, bo jednak z kolegą znałam się tylko od jakiejś półtora godziny, a koleżanka nie byłam pewna czy mnie lubi, zresztą nie wiedizałam co tam między nimi jest, ale byłam tego na 100 % pewna, że jak pójdę to bedę później żałować, więc zostałam. Na początku kolega powiedział, zębym koło niego usiadła, bo mu zimno bo w koncu się kąpał, a była 1.00 w nocy. Z drugiej strony sidziała koło niego koleżanka, więc ja też usiadłam. Gadaliśmy, gadaliśmy. Koleżanka położyła koledze na brzuchu głowę. Gadaliśmy. Kolega zasugerował mi, żebym też położyła na nim głowę, bo mu "w prawą pierś zimno". No z ociąganiem to zrobiłam , bo hmmm dalej nie byłam pewna co ta koleżanka ma do niego i zresztą przecież znałam go dopiero od jakiś dwóch godzin... ale stwierdziłam, że jezeli ona leży to ja tez się położę.

I tak gadamy dalej i gadamy. Fajna atmosfera, czułam się jakbym się z nimi wieki znała, ale póżniej jak w domu analizowałam tą rozmowę to coś mi nie dawało spokoju, więc chcę się Was zapytać o zdanie w tej sprawie: co to znaczy jak chłopak siedząc z dziewczyną, którą najwyraźniej dobrze zna i taką kltórą dopiero co poznał, opowiada o tym że go dziewczyny rzucają i nie wie co z nim jest nie tak i że on siebie nie lubi, uważa że ma za duża mięsni brzucha, bo go one pogrubiają, jeżeli tak naprawdę (moim zdaaniem) jest fajnie zbudowany?? Ja doszłam tylko do tego wniosku, że może chciał sobie komplementów posłuchać albo oceny kogoś z "zewnątrz"?

Wtedy jak gadaliśmy ja mu szczerze powiedziałam, że gdyby nie było ciemno i bym mu się przyjrzała to bym mu powiedziała, co na w wyglądzie fajnego. Bo prawdą jest, ża ja praktycznie wtedy nie wiedziałąm nawet jak on na twarzy wygląda, a jak jest zbudowany to tylko z tyłu widziałam, bo szłam za nim całą drogę na plażę.

No i w końcu oni stwierdzili, że już będą szli na chatę - ja z plaży do domu miałam 5 minut, ona może tak z półtora kilometra, a on musiał lecieć na drugi koniec miasta czyli jakieś 6 km. No i jak wstaliśmy, ona go objęła w pasie, a on jej położył rękę na ramieniu. Ja szłam z jego drugiej strony to (o dziwo) mnie też położył rękę na ramieniu, ale ja go nie objęłam, chociaż chciałam, ale stwierdziłam, że wystarczy ze ona go trzyma. A jeszcze w między czasie podczas rozmowy wydedukowałam, że oni nie są parą tylko co najwyżej dobrymi przyjaciółmi, ale ona coś więcej do niego ma. No i tak stwierdziłam, że ich awałek odprowadzę, bo mi się do domu nie spieszyło. I tak w między czasie oni się założyli o to czy tamtego wieczoru jej siostra się z kims całowała czy nie...

 

Nareszcie
Autor: samotnosc-1
13 sierpnia 2008, 14:01

No w końcu sie dorwałam do komputera!!!!!!

 

Randka z Wiesiem się nie odbyła :P mięliśmy się jeszcze w piątek zgadać dokładniej, ale kolega się nie odezwał, a mi tam nie zależało, więc klapa :)

 

Ostatnio zbyt dużo się nie dzieje...

 

Moja Mama kupiła aparat cyfrowy i mi się tutaj przed  chwilą nim chwaliła, a nawet nie wiedziała, jak go wlączyć :D

 

Zafascynowana jest robieniem zdjęć, bo codziennie siedzi na garnek.pl i ogląda sobie zdjęcia innych i też chce takie robić :) może przy okazji uda mi się kilka też pstryknąć i tu wkleić chociaż pewnie będzie ciężko :/

I Mama kupiła sobie nowy telefon z nowym numerem... Ta tylko ciekawe skąd weźmie kasę na ksiązki na nowy rok szkolny... obecnie mam aż dwie sztuki...

 

Wnerwia mnie wszystko... kończę... tą notkę... nie wiem kiedy znowu tu zajrzę....  Mama ma wolne... i cały czas siedzie na kompie... :/

 

Nie oceniaj dnia przed zachodem słońca
Autor: samotnosc-1
07 sierpnia 2008, 13:53

No i okazuje się, że wczoraj jeszcze zdążyło się wiele wydarzyć!!

Po pierwsze okazało się, że ten gościu, z którym wczoraj gadałam na gg ma na imię Wiesław, na drugie Mikołaj, chodził do tej szkoły, co ja, mieszka obecnie w Berlinie, ale na kilka dni przyjechał tutaj do Matki, za trzy dni wyjeżdża, ma 21 lat jeszcze, i chce się ze mną umówić.

Jakby co to wszystko wina Modrzaka!!! Bo ja się zgodziłam na spotkanie nie wiem czemu i stwierdziła później, że przecież przed tym, jak gadałam z tym gościem, przeczytałam notkę Modrzaka, o tym żebyśmy zaszaleli. I skapowałam, że ja nigdy bym się z tym gościem nie umówiła, ale Modrzak mnie tak nastroił! To wszystko Jej wina! InnocentTongue outWinkWinkLaughing

 

Dobra, jedźmy dalej. Na 18.00 umówiłam się z K. że pójdziemy kogoś z byłej klasy odwiedzić. Poszłam po Nią, ale stwierdziłyśmy, że nie nie będziemy nikogo odwiedzać tylko pójdziemy nad jeziorko, do lasu,  nad rzeczkę, ogólnie się przespacerować. I jak tak spacerowałyśmy, wpadłyśmy na pomysł, że urządzimy sobie u Niej na podwóeku wieczorek filmowy, koniecznie dzisiaj, bo moja Mama porzyczyła takie fajne filmy  od kogoś i jutro musi je oddać. No to się zwinęłyśmy ze spaceru do K. zapytać Jej rodziców czy użyczą nam laptopa, omówiłyśmy się na za pół godziny, wskoczyłam na pożyczony od K. rower, żeby było szybciej i pojechałam. Wróciłam o dziwo punktualnie, poszłyśmy do sklepu sie zaopatrzyć w coś słodkiegoLaughing  wzięłyśmy śpiwory, jakby nam było zimno póżniej a była wtedy 20.30, K. zrobiła nam pysznej herbaty miętowej i zasiadłyśmy do oglądania.

Niestety obejrzałyśmy tylko dwa filmy, bo K. już później musiała się zwijać, ale było super, więc Jej to wybaczyłam, że tylko dwa. Tytuły filmów: "Prawie jak miłość" i "Jazda na maksa". Obie to komedie, jedna romantyczna. Na tej mojej mamy pożyczonej płycie było pięć filmów, więc K. sobie je zgrała na laptopa, ponieważ sobie obiecałyśmy, że będziemy musiały ten wieczór filmowy jeszcze powtórzyć  i fajnie by było tamte filmy obejrzeć, bo te dwa, co obejrząłyśmy były między nimi, więc reszta też musiała być taka fajna jak te.

 

Nie wiem czy coś zrozumiecie z tej notki, bo ja z niej nic nie rozumiem, ale see you i pozdr dla Was!!Wink

Nie dzisiaj to jutro
Autor: samotnosc-1
06 sierpnia 2008, 13:56

No, to co się odwlecze to nie uciecze! I zamiast w poniedziałek na zakupy z K. poszłam dzisiaj. Uważam je za udane, bo kupiłam sobie fajną kurtkę po przecenie - ze 120 zł na 40zł  xD A poza tym jeszcze korektor do twarzy i klamrę do włosów. Zrobiłam jeszcze zakupy Tacie, zapłaciłam Jego polisę, pobrałam pieniądze i już jestem w domku :)

 

Piszę na gg z jakimś gościem, którego nie znam, słucham muzyki, czytam książkę i jest spoko :P

Ach, ludzie ludzie
Autor: samotnosc-1
04 sierpnia 2008, 11:45

No tak miałam dzisiaj iść z K. do miasta? Oczywiście Ona nie może... musi iśc do lekarza... no trudno... idę sama.

Poszłam i Ją spotkałam w mieście. Troszkę pogadałyśmy i K. już szłą, ja też nie chciałam Jej zatrzymywać, bo była z mamą. Ja sobie poszłam do biblioteki, o! I się zaopatrzyłam w 6 książek do czytania!! i jestem szczęśliwa ;p

 

Ale za to wczoraj z K. poszłyśmy na spacerek i przez dwie godzinki gadałyśmy jak zwykle o wsystkim i o niczym :) Trochę o śmierci, o religii, o filmach, wizycie u psychologa :P a przede wszystkim i tym, jakie to te nasze koleżanki są... Zrobiły sobie powtórkę imprezki sprzed miesiąca, jak była w mieście ta impreza ekologiczna... oczywiście bez nas!! Jedno nas tylko pociesza, że kolega się o nas pytał dlaczego nas nie ma i mówił coś w stylu, że miał być taki sam skład jak wtedy. To jest fajne. Tylko ciekawe jesteśmy co One odpowiedziały Mu na to? Że K. nie może, a ja jak Siostra na tą imprę wychodziła, że się kąpałam? Możliwe. Sory, ale nikt nas nie uprzedził. Byśmy się jakoś zorganizowały, że na pewno też byśmy mogły iść!! Ta i jeszcze One przyszły do K. jedna opowiedała co tam BĘDZIE się działo, a druga już potem co tam się nie działo!! I nawet się nie zająknęły, żeby zapytać czy K. też chce iść, nie zaprosiły Jej!! To jest chamstwo!!! Mówić, że będzie powtórka impry sprzed miesiąca i nawet na nią nie zaprosić?

I znowu niedziela
Autor: samotnosc-1
03 sierpnia 2008, 16:33

I jutro poniedziałek i nowy tydzień znowu się zacznie, w nowym miesiącu, ostatnim miesiącu wakacji... nawet się nie przejmuję, że już na miesiąc będę siedziała w nowej ławce z nową klasą w nowej szkole w nowym roku szkolnym... Undecided

 

Jakie to szczęście, że chociaż przez to dwa dni nie było takiego upału, jaki był przez ten ostatni tydzień!! Już mam dość tego, że cały czas jak się w wyściubi czubek nosa za drzwi to już się czuje tą parówę!!! A wczoraj było tak przyjemnie chłodno... i deszczyk popadał...UndecidedLaughing Ale biblioteka miejska była zamknięta!!! i nie mogłam sobie nowych książek wypożyczyć!!YellFrownFrown

 

Ostatnio kolegi siostry komputer policja zabrała, bo wykryli, że zciągał filmy i resztę. Ciekawa jestem, co mu za to grozi?

 

Echhh ostatnio coś jakby tracę kontakt z K... a może mi się tak tylko zdaje? Od chyba srody widziam Ja tylko raz, jak mi sie zdaje... Ale jutro mamy jechac razem rowerami do miasta to chyba nie jest wcale tak zle...

Niby-nudy
Autor: samotnosc-1
31 lipca 2008, 15:04

Dalej, mimo że siedzę całymi dniami w domu nie nudzę się.

 

Po ostatnim opalaniu wyszło mi uczulenie. Piję wapno to może mi szybko zejdzie. Właściwie już schodzi.

 

W piątek czy w sobotę jest imprezka w stylu beach party na plaży blisko mojego domu - ale super, a końcu się wzięli za organizowamie takich imprez!! I to na naszej plaży, a nie gdzie indziej, niewiadomo gdzie!

 

Znowu spałyam w tym samym składzie pod namiotek. Obeszło sie bez większych atrakcji. Oprócz przedzierania się z i do namiotu przez płot, żeby mama koleżanek się nie skapnęła. I oprócz propozycji kolesi w aucie do pójścia "na gadkę" z nimi.

 

U mnie cały czas upały, że wytrzymać nie można............ Ale jakoś żyję :P

 

Dzisiaj jest środa czy czwartek?

Trochę słońce, trochę cień
Autor: samotnosc-1
26 lipca 2008, 21:25

Wstałyśmy o 9.00 i ja z K. zaczęłyśmy się zwijać (dwie pozostałe koleżanki są bliźniaczkami i to u nich w namiocie spałyśmy). Umówiłyśmy się na 14.00 na plażę.

 

Słonce strasznie grzało. Rozłożyłyśmy się na plaży na pomostach z kawałkiem cienia, ze względu na moje uczulenie i K. z M.- jedną z bliźniaczek -  zaczęły się z strojach kąpielowych opalać, a ja z I. - druga bliźniaczka - tylko poleżałyśmy w ubraniach. Nawet dobre miejsce sobie wybrałyśmy, bo wielu chłopaków w okolicy się kręciło :D i  mogłyśmy sobie popatrzec na ich gołe klaty :P i wymyśle skoki do wody jednego. Tak spędziłyśmy trzy godziny na plaży, aż się dziwię jak ten czas szybko zleciał!

Jak przyjemnie...
Autor: samotnosc-1
26 lipca 2008, 20:59

No więc, jak już wspominałam dzisiejszą noc spędziłam z kumpelami pod namiotem.

Było super!!!

W nocy, po jedenastej poszłyśmy się przejść. Najpiierw wyszłyśmy kawałek po moją starszą siostrę, która wracała z pracy z procentami dla nas. Oczywiście bez przesady!!! Miałyśmy tylko nieco ponad litr alkoholu około dziesięcioprocentowego na sześc osób - ja, moje trzy koleżanki, w tym K. i  moje dwie siostry, które nie spały z nami w namiocie, ale poszły się z nami przejść. Jak tak już z nią wracałyśmy przyczepiło się do nas jakiś dwóch kolesi, jednego znałyśmy z widzenia, ale jak wstąpłyśmy do nas do domu to się odczepili.

Siedziałyśmy właśnie na scenie na plaży i popijałyśmy nasze procenty, gdy podjechali do nas jacyś kolesie w aucie. Coś tam zaczęli mówić, ale moja starsza siostra powiedziała, żeby spadali, młodsza dodała, że to "impreza zamknięta" (ta, ale na plaży, czyli miejscu publicznym :P). Kolesie już udawali, że chcą się bić z moją siostrą - ale to głupie :D, ale skończyło się na ptworzeniu i zamknięciu drzwi od samochodu.

Potem oni odjechali, popisując się robieniem samochodem kółek na piasku :D

My też stwierdziłyśmy, że pójdziemy się dalej przechadzać i tak idziemy, idziemy, wychodzimy z plaży, a oni nadjeżdżają i udawają, że chcą nas przejechać. Oczywiście na nas to żadnego wrażenia nie zrobiło - a niech się dzieci pobawią. Potem zaczęli razem z kolegami w drugim aucie jechać za nami, cały czas coś tam do nas gadając, aż w końcu poszłyśmy w krzaki za moim domem, gdzie oni nie mogli wjechać i sobie pojechali. Waściwie chciałyśmy wejść tyłem przez płot do nas na podwórko, ale zrezygnowałyśmy z tego, bo połowa z nas miała krótkie spodenki, a ja sukienkę, a tam było pełno pokrzyw, octów i innych zarośli.

Wstąpiłyśmy do nas do domu, aby załatwć potrzeby fizjologiczne, a potem dalej w drogę! Patrzymy, a tu znowu ci goście, tylko tym razem jeden samochód miał drugi na holu! hehe dobrze im tak za prześladowanie małoletnich :P

Powróciłyśmy na plażę na naszą scenę, po drodze kupując chlep w piekarni - oczywiście dla takich lasek jak my po zniżce,  bo by nam nie starczyło kasy.

Tym razem patrzymy, a idzie siedmiu kolesi, o dziwo trzeźwych, i saida na mostach koło sceny. Moja siostra postanowiła wypróbować na nich stary trik pt. "Macie pożyczyć fajkę?" i w rezultacie wyszło na to, że powiedzieli, że nie mają, ale mogą pogadać. Dosiadłyśmy się do nich. Dwóch wskoczyło do jeziora się kąpać. Gadaliśmy trochę z nimi, nawet nie wymieniając się imionami. Dużo się śmieliśmy, ale po jakiejś pół godzinie stwierdziłyśmy z koleżankami, że wracamy do namiotu. Tak więc pożegnałysmy się i poszłyśmy, po drodze spotykając kolejnych dwóch kolesi, tym razem mocno wstawionych. Coś tam za nami krzyczęli, żebyśmy poczekały, ale my szłyśmy dalej, bo co tam  będziemy z takimi gadać!

 

W namiocie posłuchałyśmy muzyki, pogadałyśmy sobie i w rezultacie około 3.30 położyłyśmy się na dobre lulu...

Słońce świeci nad nami
Autor: samotnosc-1
25 lipca 2008, 17:18

Dzisiaj jest okropny upał, zresztą wczoraj te był... A ja sobie powędrowałam (bo musiałąm) do centrum na pocztę. Pięknie, 2,5 kilometra w jedną stronę, na piechotkę... No trudno, czego się nie robi dla chorego taty... Przynajmniej sobie trochę nogi opaliłam :D

 

A dzisiaj...

...

...

...

...

Idę sobie spać z koleżankami pod namiot, o!! i pójdziemy sobie późnym wieczorkiem popluskać się w jeziorku i będzie super. :)